ZIELONE I SMACZNE – jarmuż po swojemu

Często osoby słyszące słowo „jarmuż” krzywią się z niesmakiem. Bo to przecież kolejna zielenina! Tylko dla nawiedzonych osób chcących być FIT albo dla królików! 🙂

A ja chcę dziś Ci pokazać jego trochę inną odsłonę. Nie! Nie będzie to kolejny zielony koktajl, których w internecie masa 🙂 A do tego pamiętaj, jeżeli masz problemy z tarczycą, że nie powinniśmy go jadać na surowo. Jarmuż jest warzywem krzyżowym i może być problematyczny w wersji raw dla nas motylków 😉

A dlaczego jest dobry?

  • ma dużą zawartość wapnia – działa prewencyjnie i  leczniczo na osteoporozę
  • zawiera potas – wspomagając regulację ciśnienia tętniczego krwi
  • jest bogaty w witaminę A, C oraz K-  łagodzi obfite menstruacje, działa przeciwnowotworowe, witamina C- zwalcza wolne rodniki
  • ma moc przeciwutleniaczy – beta-karoten, luteina, zeaksantyna – działanie przeciwnowotworowe, zapobiega chorobom układu krążenia
  • dzięki sulforafanowi ma działanie przeciwzapalne
  • zawiera indole hamujące wydzielanie aktywnych estrogenów
  • źródło flawonoli dzałających przeciwzapalnie i przeciwutleniająco

Ale do rzeczy! Jak przygotowuję wyjątkowy jarmuż? Bardzo prosto i szybko.

Jedynie czego potrzebujesz to jarmuż, łyżeczka oleju kokosowego (polecam nierafinowany), szczypta soli himalajskiej lub kłodawskiej.

Jarmuż jest dostępny w Biedronkach, Auchan i wielu innych sklepach. Ja mieszkając w Londynie nie mam dostępu do sklepów dostępnych w Polsce, ale z powodzeniem kupuję go na tutejszych bazarkach albo w Tesco. Zdecydowanie wolę ten z bazarku bo jest w całości (ostatnio kupiłam cały krzak :)). Ale jeżeli nie masz dostępu do takiego jak ja, to spokojnie możesz użyć tego ciętego z supermarketu. Tylko oderwij łodygi – nie będą nam potrzebne.

Umyty jarmuż obieram z łodyg i wrzucam na zimną patelnię.

Stawiam na ogień, dodaję olej kokosowy i od razu posypuję szczyptą soli. Jeżeli jarmuż był za bardzo osuszony, dodaję 2 łyżki wody. Patelnie przykrywam.

Po czasie słychać przyjemne skwierczenie, wtedy odkrywam i mieszam. Jeżeli jarmuż jest już lekko miękki, szklący to możemy sciągać patelnię z ognia i podawać 🙂

 

U mnie na talerzu pojawia się w takiej odsłonie prawie codziennie 🙂 Zaraziłam nim już wiele osób 🙂 Często kiedy zrobię mniejszą porcję tylko dla siebie, słyszę od brata „a dla mnie nie zrobiłaś?”. Goście odwiedzający mój dom, również chetnie się nim częstują.

Zatem polecam ten banalny przepis do wypróbowania. Koniecznie daj znać co uważasz, czy ta zielenina taka zła.

 

SMACZNEGO!

Arleta

 

(Visited 15 times, 1 visits today)